Na czym to ja, ach tak…
Po kilkunastu dniach i nie do końca przespanych nocach, ruszyłem dość żwawym krokiem, do mojego szwagra Aleksandra, podzielić się z nim swoim pomysłem. Tutaj kochani pojawia się drugi element, mojego nieudolnego grania na gitarze, a więc nazwa. Szwagier, podchwycił pomysł, a będąc informatykiem z zamiłowania i wykształcenia od razu wrzucił temat na tapetę. Pomijając aspekty funkcjonalności strony, grupy docelowej, działania i podobnych spraw rzekł do mnie: “potrzebna nam chwytliwa nazwa”… Popatrzył na mnie z ukosa i powiedział, że pomyślimy co z tym fantem zrobić. Kilka dni później dostałem od niego dość lapidarną wiadomość: “mamy nazwę, strona będzie się nazywała SZarpidrut”.
Pomyślałem, że chyba słyszał jak gram na gitarze i powiedziałem stanowczo: “NIE”. Jako że, bez mojej wiedzy drogi szwagier wykupił już domenę, powiedział równie stanowczo, że nie lubi wyrzucać pieniędzy w błoto.
Jak wyszło, wszyscy widzą…
cdn.