„Specjalnie dla Szarpidrut.pl – rozmowa z Rusty Dusty: głośniej się nie da!”
Bartek: Jak powstał Wasz zespół i skąd wzięła się nazwa Rusty Dusty?
Krystian: W czerwcu 2023 roku zakończyło działalność trio blues-rockowe Pancermałpa, w którym poznałem Sebastiana. Przez okres wakacyjny szukaliśmy muzyków, żeby utworzyć kwartet grający autorskiego rocka. W efekcie drugim gitarzystą został Franek Wiszniewski. Współpraca z basistą, którego na początku zaprosiliśmy, okazała się bardzo krótka. Dlatego Zuzia podjęła decyzję, aby chwycić pierwszy raz za bas, stając się naszym rdzawym kurzawym "McCartney'em" – śpiewającym basistą…
Sebastian: Dla grupy muzycznej to jest chyba najtrudniejsza rzecz do wymyślenia.
W liceum miałem przygotować na lekcję chemii prezentację na temat korozji. Pracując nad nią, tyle razy spotkałem się z wyrazem rdza, że uznałem go za ciekawy pomysł na nazwę zespołu. Przyszedłem z tą myślą do pozostałych członków kapeli i po dłuższych dyskusjach, ustaliliśmy nazwę – Rusty Dusty.
Bartek: Opisujecie swoją muzykę jako "rdzawy i kurzawy rock". Gdybyście mieli to rozwinąć, jak by to brzmiało? Co definiuje ten rodzaj muzyki?
Sebastian: Zakładając ten zespół, miałem zamiar przywrócić gitarowe brzmienie klasycznego rocka, jako że mało spotyka się teraz składów nawiązujących do korzeni tego rodzaju muzyki. Przez to, że jest ona teraz na marginesie zainteresowań szerokiej grupy odbiorców, można uznać, że jest pokryta rdzą i kurzem. Jak już Krystian wspomniał, od samego początku stawialiśmy na autorskie kawałki, wśród których można wyróżnić te mocniejsze i cięższe – rdzawe oraz liryczne, melodyjne – kurzawe. W naszej muzyce są słyszalne nawiązania do wielu gatunków muzycznych oraz wielu epok. Podświadomie łączymy różne elementy, dzięki czemu osiągamy charakterystyczny i oryginalny styl, co też odzwierciedla autorska nazwa gatunku. Dociekliwi mogą ją interpretować w poniższy sposób. Zakładając ten zespół, miałem zamiar przywrócić gitarowe brzmienie klasycznego rocka, jako że mało spotyka się teraz składów nawiązujących do korzeni tego rodzaju muzyki. Przez to, że jest ona teraz na marginesie zainteresowań szerokiej grupy odbiorców, można uznać, że jest pokryta rdzą i kurzem.
Bartek: W składzie macie gitary, bas, perkusję, wokale i klawisze. Czy na scenie panuje między Wami symfonia, czy raczej nieustanna walka o przestrzeń dźwiękową? Kto komu najczęściej "wchodzi w paradę"?
Zuzia: Jesteśmy dosyć zgrani, więc nie mamy takich problemów. Utwory są tak zaaranżowane, aby każdy miał przestrzeń do zaprezentowania swoich umiejętności. Co więcej, w naszych utworach każdy odgrywa kluczową rolę, dlatego na scenie wszyscy na sobie polegamy. W naszym zespole panuje harmonia – zarówno muzyczna, jak i międzyludzka.
Bartek: Z jakim artystą lub zespołem chcielibyście najbardziej zagrać wspólny koncert lub nagrać utwór i dlaczego?
Sebastian: Lista jest długa, aczkolwiek Noddy Holder z pewnością bez problemu wszedłby w nasz klimat, mielibyśmy więc niesamowite wspólne doświadczenia na scenie. Jeśli chodzi o nagrania studyjne – jest w naszym repertuarze piosenka z rozbudowaną partią klawiszy, której interpretacji Józefa Skrzeka bylibyśmy ciekawi. Kto wie, może za jakiś czas uda nam się spotkać z legendą w studiu. Na pewno to jest bardziej realne niż koncert z Noddym...
Bartek: Jak odbieracie reakcje fanów na Waszą muzykę? Czy aktywnie utrzymujecie z nimi kontakt? W jaki sposób?
Krystian: Nasza twórczość spotyka się z życzliwą reakcją odbiorców, co motywuje nas do dalszych działań i koncertów. Dla nas – jako rozwijającego się zespołu – każda informacja zwrotna jest bardzo budująca. Miło wspominamy spotkania z fanami, których traktujemy koleżeńsko z niektórymi nawiązały się nawet bliższe relacje.
Bartek: Wyobraźcie sobie, że Rusty Dusty to stary amerykański pick-up z lat 70. Kto siedzi za kierownicą, a kto siedzi z tyłu z piwem, ciesząc się jazdą?
Franek: Bardzo oryginalne pytanie. Jak już było wspomniane wcześniej, w zespole każdy pełni indywidualną i kluczową rolę , która wpływa na charakterystyczne brzmienie zespołu. Jednak gdyby Rusty Dusty był pickupem z lat 70. to Sebastian – jako lider – byłby kierowcą, Zuzia nawigatorem, a Krystian wraz ze mną czuwałby nad wszystkim z tyłu. Pilnowalibyśmy czy wszystko jest w porządku i cieszylibyśmy się jazdą.
Bartek: Wasze brzmienie ma klimat, jakby nagrywano je w opuszczonym garażu lub na pustyni. Ile w tym świadomej stylizacji, a ile prawdziwego "zapachu" potu, kurzu i starych wzmacniaczy?
Franek: Nagrywając w studiu zależy nam na naturalności i autentyczności, ponieważ mają one wpływ na brzmienie naszego repertuaru. To jest jedyne, co świadomie chcemy uwiecznić na nagraniach.
Garażowe brzmienie, które zapewne usłyszałeś w dwóch naszych singlach wynika z akustyki i klimatu miejsca, w którym przyszło nam podjąć pierwsze nagrywki. Do tej pory spotkaliśmy się z wieloma opiniami na temat tych nagrań, ale o pustyni pierwszy raz słyszymy... (Śmiech)
Bartek: Jak wygląda Wasz proces twórczy? Kto pisze teksty, kto komponuje muzykę? Jak wygląda Wasz "rytuał klejenia" dźwięków w spójną całość?
Zuzia: Głównie to Sebastian odpowiada za całokształt repertuaru, chociaż wiele piosenek jest napisanych wspólnie przez naszą dwójkę, a na horyzoncie pojawia się też coraz więcej pomysłów Franka i Krystiana.
Sebastian: W pewnym wywiadzie Seweryn Krajewski mówiąc o swoim procesie twórczym powiedział, że nigdy nie pisze piosenki z konkretnym zamiarem jej napisania. Tak samo jest u nas. Najczęściej jest tak, że melodia bądź riff powstaje w wyniku luźnego grania, zaś tekst jest efektem przelania na papier swoich codziennych przemyśleń oraz poglądów. Dopiero potem zaczyna się "konkurs" na odpowiedni tekst do muzyki, taki by pasował tematyką do nastroju dźwięków. Wtedy przeglądamy "poezję" Zuzi oraz moją i zespołowo dokonujemy wyboru. Bywają jednak wyjątki, że pod jakąś muzykę powstaje specjalnie tekst i na odwrót.
Zuzia: Zazwyczaj jednak bywa tak, że Sebastian przesyła nagranie z nowym motywem, pytając o opinię reszty. Gdy wszystkim spodoba się riff, brany jest on na warsztat w trakcie prób. Na początku naszej wspólnej przygody, gdy dopiero się poznawaliśmy, dominowały piosenki w całości napisane przez Sebastiana.To on odpowiadał za całokształt aranżacji . Kiedy jednak poznaliśmy się już muzycznie , zaczęły się pojawiać moje teksty oraz muzyka, a za aranżacją stał cały skład. Nasza czwórka różni się doświadczeniem, umiejętnościami, słuchamy różnej muzyki, dzięki czemu uzupełniamy się muzycznie.
Sebastian: W formie ciekawostki warto wspomnieć o wyjątkowej piosence z naszego repertuaru, do której tekstu nie napisał żaden członek kapeli, tylko... legendarny tekściarz Czerwonych Gitar i wielu innych znakomitych artystów - sam pan Krzysztof Dzikowski we własnej osobie! Na moją nieśmiałą prośbę Mistrz, wraz z pomocą pani Renaty Kluzik, zgodził się zaszczycić nas i skrobnąć specjalnie dla nas tekst o wartości towarzyszącej mu przez całe swoje życie - o marzeniach - bazując na swoich doświadczeń i przeżyciach. "Iść za marzeniami" jest stałym punktem naszego programu koncertowego i za każdym razem gdy wykonujemy ten utwór publiczność wpada wtedy w zadumę i refleksję, czemu towarzyszy niepowtarzalna atmosfera ogarniająca wszystkich nas zebranych. Jest to szczególny moment w trakcie każdego koncertu. Bardzo sympatyczny i sentymentalny.
Gdybyście mieli zagrać koncert tylko dla jednej osoby, która mogłaby w pełni zrozumieć esencję "Rusty Dusty", kto by to był i dlaczego właśnie ta osoba?
Sebastian: Jako osoba, która kieruje rdzawym kurzawym pickupem z zaszczytem przywiózłbym na nasz koncert Krzysztofa Klenczona. Zakładając zespół miałem zamiar pójść jego śladami, którego fascynacja ciężkimi brzmieniami Creamu, Black Sabbath, Led Zeppelin i Deep Purple odnalazła zaspokojenie w zespole Trzy Korony, a moja - w Rusty Dusty. Będąc zainspirowany Klenczonem - zbuntowanym aniołem polskiego rocka - tylko jego mogę sobie wyobrazić uśmiechającego się do romantycznej lirykami kurzu, jak i ostrego pazura hard rdza rocka.
Bartek: Nad czym obecnie pracujecie? Czy możemy spodziewać się nowego materiału lub trasy koncertowej w najbliższym czasie?
Do końca tego roku pojawi się nasz debiutancki album. Na razie nie możemy zdradzić szczegółów, jeszcze chwilę potrzymamy odbiorców w niepewności. W międzyczasie szykujemy nowy materiał na kolejny sezon koncertowy, a mamy nadzieję, że w przyszłym roku uda nam się zagrać jak najwięcej koncertów promujących płytę.
Bartek: Na koniec, jakie ostatnie słowo chcielibyście przekazać naszym czytelnikom?
Zapraszamy do wysłuchania naszych singli dostępnych w Internecie, zapowiadających debiutancki album, który ukaże się pod koniec tego roku. Co więcej, zapraszamy do śledzenia naszych social mediów, by być z nami na bieżąco. Do rdzawego kurzawego usłyszenia! Niech rdza i kurz będą po prostu po przyjacielsku z Wami wszystkimi.
Dziękujemy za wywiad i ciekawe pytania.
~Rdzaki Kurzaki Wywiadziaki aka Rusty Dusty Interview Band...
Bartek: „Dzięki za rozmowę, trzymajcie się i do zobaczenia na koncertach.”