Dwie części klepsydry – W studiu nagrań
Jesienią minionego roku rozpoczęliśmy poszukiwania miejsca, gdzie moglibyśmy nagrać album. Miało być przede wszystkim tanio i solidnie. Rozważaliśmy w pierwszej kolejności studia w Krakowie i okolicy. Po wyłonieniu trzech mocnych kandydatur, padło ostatecznie na Studio Poziom-1.
Ambitny plan zakładał zarejestrowanie całości materiału w jeden weekend, między między 21, a 23 lutego tego roku. Piątkowym popołudniem powitał nas pewien sympatyczny cyklista, którym okazał się Miłek Polop we własnej osobie. Ustaliliśmy, że instrumenty nagrywamy na setę, wokale dogrywamy na końcu. Wieczór i noc minęły pod znakiem rejestracji instrumentali właśnie, ciągłego korygowania stroju struny G w gitarze Wojtka oraz inhalacji dymem tytoniowym. Jakieś dwie godziny po północy plan został wykonany w stu procentach.
Następnego dnia zjawiliśmy się w studiu około południa. Zaczęliśmy od dogrywania solówek, a potem przeszliśmy do partii Michała. Ale Polop był jakiś nieswój. Żartował i wspierał nas, ale nie miał w sobie energii z poprzedniego dnia. Z paczki w niewyobrażalnym wręcz tempie znikały niebieskie długie L&M, rolka papieru do wycierania potu z czoła chudła w oczach, a jej właściciel nie był w stanie nawet pochłonąć w całości kebaba, którego zakupiliśmy w ramach wieczerzy.
Tego dnia zdążyliśmy dokończyć „Cztery ściany”, „Gówno” i „Polemikę”. Około północy trzeba było złożyć broń. Paskudna choroba zmogła naszego dobrodzieja. Oficjalnie była to grypa typu A, ale my jednak podejrzewamy gruźlicę.
Ciąg dalszy nastąpi… Wy tymczasem delektujcie się owocami sesji nagraniowej.