„BEZMIAR” to ocean zamknięty w krążku czarnego winylu.
To płyta, która otwiera drzwi do przestrzeni większej niż cisza i głośniejszej niż krzyk.
Każdy utwór tu jest falą:
jedna uderza gwałtownie o brzeg,
inna odpływa powoli, zostawiając echo na piasku wspomnień.
Słychać w niej błysk gwiazd, które nigdy nie gasną i
ciemność nocy, w której można się zagubić
lub odnaleźć siebie.
„BEZMIAR” to podróż
Nie mapa lecz fragment drogi.
Tu muzyka unosi się jak wiatr, który nie zna granic,
rozciąga chwile do nieskończoności,
sprawia, że serce bije raz jak bęben plemienny,
raz jak kropla spadająca w studnię.
To płyta, która nie kończy się na ostatnim dźwięku.
Jej echo zostaje w człowieku,
rozszerza go od środka,
aż sam staje się częścią BEZMIARU