Było tak. Kiedy w ubiegłym roku zakończyliśmy pracę nad płytą pt. Historie, Justyna zaproponowała, żebyśmy nagrali piosenkę świąteczną.
Nigdy w życiu! - pomyślałem sobie – ja, stary punk wychowany na Clash-ach i Pistolsach nie będę przecież grał takich piosenek.
Zresztą… piosenki świąteczne są dla wokalistek, które występują na scenie w cekinowych kieckach.
To ostatnie o cekinowych kieckach powiedziałem już głośno. I uważałem temat za zakończony.
Na kolejnym koncercie, w bydgoskim Eljazzie Justyna pojawiła się w cekinowej kreacji. Wtedy zrozumiałem, że nie odpuści. Ale coś za coś. Musiała mi pomóc w pisaniu tekstu. Dzisiaj jestem Jej wdzięczny za te cekiny.