"Pogoń"
Czuję pogoń w sercu
Nie wiem czy ucieczkę czy łów
Ani kim jest ofiara
Kolejna krótka noc
Ja słyszę zew i zamiast snu
Przeżywam wszystko naraz
Suma wszystkich myśli
Opowieści snutych donikąd
Prowadzi mnie strasznym
Harpim szeptem Pana
Wciąż dalej wciąż w głąb
W labirynt myśli i złudzeń
Szyderczych uśmiechów
Na moją zgubę!
~
Lernejski cerber
Stawiam naprzeciw mój hart
Łamane kości, zgrzytanie szczęk
W moim sercu pogoń
W moich oczach gwałt
W moich nozdrzach
Płonny lęk
~
W ślepej ucieczce tracę swój dech
W wilczej pułapce zginę!
Zginę, gdy upadnę
A kły rozszarpią mi tors
Ja znów stawiam krok
W katarakcie ścian
Zakręt za zakrętem
Godzina za godziną
Tej całodziennej ucieczki
Przed pustką, niespełnieniem
Ja w gąszczu dni pragnę znaleźć chwilę
Wytchnienia
Skryty przed bestiami
Panoptykonem błyszczących kłów
W iluzji spokoju, ukojenia
A bestie podnoszą łby
Wstają by biec i pragną pić
Nektar słodkiej krwi
Węsząc strach