3 Stru(o)ny Prawdy - HEREDIS (ojciec i syn)
HEREDIS: Wspólne granie w takim formacie (polskojęzyczne, rockowe Struny oraz trashowy, śpiewany po angielsku HEREDIS) to przede wszystkim dobra zabawa, ale też swoboda tworzenia. Właściwie każdy riff, który zrobimy, a który zyska obopólną akceptację, możemy dopasować do jednego z dwóch naszych projektów, więc jest to w zasadzie twórczość „bezstratna”.
Co do drugiej części pytania, gdy siadamy do wspólnego grania, pojawia się taka nić porozumienia, wspólny vibe, napędzamy się nawzajem i wiele dźwięków pojawia się samoistnie, naturalnie. I choć z racji nieco innych doświadczeń muzycznych bywają one osadzone w nieco innej stylistyce, to dzięki dwóm odmiennym projektom możemy się obaj realizować, a jednocześnie uzupełniać.
HEREDIS: Od początku wspólnego grania dążyliśmy do tworzenia własnej muzyki i wszystko, co przybliżało nas do tego, było w pewnym sensie dla nas przełomem. Najpierw nagrywanie na looper kolejnych partii, potem inwestycja w hardware, porządny mikrofon i interfejs, poznanie nowych programów do tworzenia i edycji... Ale chyba największym gamechangerem było pierwsze powierzenie miksu i masteringu zewnętrznemu specjaliście. To pozwoliło wykrzesać z naszej muzyki znacznie więcej niż dotychczas i uświadomiło nam, że możemy robić rzeczy, dla których granicą jest tylko nasza inwencja.
HEREDIS: Nie jest żadną tajemnicą, że jesteśmy pod dużym wpływem klasyki thrashu, jak Megadeth, Metallica, Testament, Pantera, ale też heavy metalu czy rocka w postaci Aerosmith, G'n'R, Alice Coopera, Skid Row itd.
Natomiast bardzo lubimy też ciężkie, mięsiste partie metalcore’u w wykonaniu FFDP, Disturbed, Avenged Sevenfold, Bullet for My Valentine, czy wyrafinowane riffy Trivium, Volbeat czy Tremonti.
Rozmowę przeprowadził: Bartek, SZarpidrut.pl
Proil zespołu: Profil zespołu: --> HEREDIS