Darek: Tak naprawdę historia Vain Train sięga... 2015 roku. Zmieniał się skład, zmieniał się wokal, ale Vain Train przez tę dekadę dość aktywnie koncertował. Początkowo był to zespół grający bardziej w stylu lat 70., ale po dołączeniu gitarzysty Marsa (który już od jakiegoś czasu z nami nie gra) i po zmianach w składzie, styl ewoluował w kierunku lat 80., co wynikało z naszego zamiłowania do tych czasów. Od muzyki, przez gadżety elektroniczne, filmy, aż po samochody. Wszystko wtedy miało swój klimat, którego w obecnych czasach nam brakuje i dlatego tworząc taką muzykę, próbujemy powrócić właśnie do tamtych czasów.
Darek: Tych zespołów było bardzo dużo. Ja cały czas poznaję różne kapele grające w tamtych latach. Dużo nauczyłem się od kolegów z zespołu. Myślę, że u mnie był to Dokken, Skid Row, Kiss, Danger Danger, White Lion, Winger. A moją muzyczną przygodę zaczynałem od Ozzy'ego Osbourne'a, który też miał w swojej muzyce epizod glamowy.
Darek: Efekty ustalamy razem – co, kiedy i gdzie wystrzeli. Musimy wiedzieć gdzie w danym momencie nie stawać i do którego miejsca się nie zbliżać :). Wszystkie wystrzały i dym obsługuję ja. Mam sterownik pod nogą, mam pilota przy gryfie basu. Nie jest to łatwe, bo muszę skupiać się i na graniu, i na tym żeby równo wystrzeliło. Poza tym rozkładanie i składanie tego po koncercie zajmuje trochę czasu, ale zdecydowanie WARTO :). Myślę, że te efekty i cała pirotechnika sprawiają, że się wyróżniamy. Bo przecież nie każdemu chce się dbać o oprawę wizualną muzyki – a nam się chce i to bardzo! Jeśli na scenie jest więcej miejsca, to wykorzystujemy nawet własnoręcznie zrobiony głaz.
Darek: Uważam, że muzyki można posłuchać w domu, siedząc na kanapie, ale idąc na koncert rockowy czeka się na show. Wiadomo, że jazzu czy bluesa można grać w klubie bez efektów, bez show, ale to zupełnie inny rodzaj grania. Rock zawsze kojarzył mi się z widowiskiem. To jest jak spektakl w teatrze. Całość składa się na to, co zapamiętuje się na długo. Poza tym jestem zdania, że w tym gatunku wizerunek sceniczny, show oraz muzyka to elementy składowe całości . Wszystko musi do siebie pasować.
Darek: No właśnie. Bo "dude looks like a lady" :). Może i nie jest traktowany do końca poważnie, ale ma coś, czego inne gatunki nie mają. Taki styl. Co tu dużo mówić. Prawdziwy facet nawet w damskich fatałaszkach pozostaje prawdziwym facetem :D. Nie trzeba mieć brody drwala i chodzić dziesięć razy w tygodniu na siłownię. My nie mamy kompleksów :D. Czy glam metal powróci? Dużo młodych zespołów wraca do tego stylu. Wiele rzeczy wraca do mody po latach, więc czemu glam miałby być gorszy :) ?
Darek: Odpowiem pytaniem: czy nie uważasz, że muzyka w ogóle jest nieśmiertelna? To co zostało zagrane i nagrane gdzieś zawsze znajdzie swoich fanów i to dzięki nim przetrwa. Oby tych fanów było jak najwięcej, bo powrót lat 80. do TV, stacji radiowych i na festiwale – to byłoby coś!
Darek: Wystarczy, że widzimy jak ludzie bawią się pod sceną. Podoba im się nasza muzyka, podobają się stylizacje oraz cała ta energia sceniczna. Wiadomo – bywają też koncerty, gdzie ludzie po prostu stoją i słuchają. Raz cała sala śpiewa z nami, innym razem jest spokojniej. Ale zawsze dajemy z siebie wszystko, bo sami też świetnie się przy tym bawimy. Cudownie jest gdy publiczność daje nam swoją energię, bo to napędza nas jeszcze bardziej i wtedy to jest już mieszanka wybuchowa.
A jeśli publiczność nas zapamięta, zrobi sobie z nami zdjęcia, wejdzie na nasze profile w social mediach – cieszymy się jeszcze bardziej :).
Darek: Tu chyba nie ma przepisu. Czasami to jest szybki proces, bo ktoś ma jakiś riff, ktoś tekst i jeśli te dwie rzeczy pasują do siebie to zostaje tylko wszystko zaaranżować, ułożyć i wyćwiczyć. Czasami ktoś ma pomysł na riffy, ale brakuje tekstu i wtedy trzeba napisać coś pasującego do klimatu. Ja w swoich tekstach lubię opowiadać historie, które mają początek, rozwinięcie i zakończenie. Dość uniwersalne, żeby słuchacz mógł dopasować piosenkę do sytuacji ze swojego życia i dzięki temu stać się częścią naszej muzyki.
Darek: W życiu zespołu było sporo dziwnych sytuacji, o których można opowiadać w długie zimowe wieczory. Nie gramy tak długo jak Rolling Stones, ale trochę tych historyjek by się znalazło.
Raz, jeden z byłych członków zespołu tak nas zdenerwował, że już planowaliśmy wysadzić go na stacji benzynowej gdzieś daleko od cywilizacji i odjechać. Na jego szczęście tak zalazł nam za skórę, że nawet nie dotrwał do koncertu i pojechaliśmy z kimś innym :). Chyba nawet nie wie jak bardzo mu się wtedy udało :D.
Darek: W Polsce chciałbym zagrać na Pol’and’Rock Festival. Od dawna o tym marzę. Ale jest wiele festiwali zagranicznych, na których zbierają się zespoły glamowe i publiczność, która czeka na taką muzykę.
Darek: Według mnie to sprawy techniczne. Czy wszystko zadziała, czy w klubach wytrzyma instalacja elektryczna jak podłączymy pięć dymiarek i sprzęt. Czy będziemy mieli miejsce, żeby się poruszać. Najlepiej czujemy się na dużych scenach, gdzie tego miejsca jest sporo, możemy pobiegać, pochodzić i odpalić iskry, czego w małych klubach nie robimy ze względu na bezpieczeństwo.
Darek: "NaY%#$ać!"
Darek: Jesteśmy w trakcie nagrywania płyty. Będzie na niej dziewięć utworów i właściwie już powoli kończymy, więc niedługo będzie można usłyszeć całość na platformach streamingowych.
Darek: Zobaczymy. Nie lubię planować, bo nie zawsze wszystko się udaje. Czas pokaże. Oby ta scena rozwinęła się jak najszybciej. Cały czas mam nadzieję, że coraz więcej ludzi zacznie słuchać muzyki nie tylko ze "śmiesznymi" tekstami.
Darek: Chciałbym zachęcić do chodzenia na koncerty i słuchania muzyki na żywo, bo właśnie dzięki temu chce się grać. Wiadomo, że teraz zespół musi zaistnieć w internecie, a najlepiej, żeby nagrywał filmiki na tik toku Jednak to właśnie koncerty dają nam motywację do działania i ciągłego ulepszania całego show. Tak więc jeśli spodobamy się Wam koncertowo – lajkujcie, obserwujcie, komentujcie i polecajcie nas swoim znajomym. Będzie nam bardzo miło :).
Rozmowę przeprowadził: Bartosz Tomczak, SZarpidrut.pl
Korekta językowa: Anna Burek.