login
Wyszukaj na stronie

Rumore: nowy skład, ten sam ogień

SZarpidrut SZarpidrut

12/08/2026 Ilość odsłon: 406
share:
Rumore: nowy skład, ten sam ogień

 

Bartek: Zaczynaliście razem jeszcze w szkolnych latach. Jak dorastanie zmieniło Wasze relacje i sposób, w jaki dzisiaj patrzycie na Rumore?

RUMORE: Każdego dnia patrzę na ten zespół tak samo jak w 2016, kiedy powstał. Mimo trochę większego doświadczenia scenicznego, wymienionych setek kompletów strun, zużytych tysięcy kostek, ale też zmian w składzie zespołu – za każdym razem postrzegam Rumore jako najwspanialsze doświadczenie muzyczne w życiu.

Kiedy wychodzimy na scenę, czujemy te same duże emocje, co podczas pierwszego koncertu. Zawsze i niezależnie od wielkości wydarzenia czy też objętości publiki zarówno ja, jak i chłopaki dajemy z siebie wszystko. Tak było też w przypadku poprzedniego składu i to się nigdy nie zmieni.

 

Bartek: Wasza muzyka od początku była mocno związana z emocjami. Czy dzisiaj mówicie poprzez nią o innych rzeczach niż ludzie, którymi byliście, kiedy zaczynaliście?

RUMORE: To raczej nie uległo jakiejś drastycznej zmianie i, szczerze powiedziawszy, nawet nie mam zamiaru zmieniać tego w przyszłości. Teksty, które pisaliśmy te kilka lat temu, nadal są aktualne i cały czas bezpośrednio dotyczą pewnej części postrzegania świata przez każdego z nas. Wiadomo, jesteśmy bogatsi o pewne doświadczenia, ale ogólny ładunek emocjonalny pozostaje praktycznie taki sam, z tą różnicą, że możemy to prawdopodobnie dopasować do większej ilości przeżyć.

Niektóre z tych tekstów podczas powstawania były swego rodzaju autoterapią i uważam, że dzięki temu są po prostu autentyczne, a każdy słuchacz – niezależnie od wieku czy bańki, w której żyje – znajdzie coś dla siebie i dostroi to wedle uznania.

Pisząc, staram się też zostawiać pole do właśnie tego dostrajania/interpretowania. Nie staram się precyzować i uszczegóławiać pewnych emocji, zdarzeń czy nawet osób, a jedynie rzucać większe bądź mniejsze strzępy płótna. Nie oznacza to też, że te teksty są o niczym – one zawsze są o czymś konkretnym, w większości zresztą o emocjach, relacjach, spostrzeżeniach na temat otaczającego nas świata, momentach niepewności bądź też totalnie skrajnych odczuć, ale takich ludzkich? Tak staram się pisać, bo widzę w tym jakąś tam wartość, a czasami nawet z czysto egoistycznego punktu – daje mi to ukojenie. Nie wyobrażam sobie np. pisać o tym, jak drogi mam na sobie łańcuch, czy jakim autem dojeżdżam właśnie na koncert, bo właściwie kogo by to miało interesować?

 

Bartek: W 2025 roku rozstaliście się z dwoma członkami zespołu. Co dzieje się z zespołem, kiedy odchodzą ludzie będący częścią jego historii?

RUMORE: Po prostu przechodzą do historii. 🙂

Jest to trochę jak rozwód czy też zerwanie, no bo jednak, jakby nie było, przez 10 lat trochę tych koncertów się zagrało, przejechało wspólnie tysiące kilometrów w zapakowanym po brzegi sprzętem aucie, przesłuchało razem setki albumów czy zwyczajnie wypaliło niezliczoną ilość papierosów, rozmawiając o tym, jakie mamy aktualnie problemy, czy śmiejąc się. Trzeba się z tym po prostu pogodzić, poukładać sobie tę rzeczywistość od nowa i iść dalej – czasami już nie razem, a każdy w swoją stronę, rzucając ostatnie „siema”.

 

Bartek: Czy po tych zmianach był moment, w którym musieliście sobie odpowiedzieć, czy Rumore w nowym składzie nadal będzie tym samym zespołem?

RUMORE: Nigdy nie będzie, ale to chyba oczywiste. To są ludzie i ich się nie da zastąpić. Pod kątem techniki gry można to oczywiście oceniać w kategorii, że ten gra od tego lepiej, gorzej czy na podobnym poziomie, jednak to nigdy nie będzie to samo w nawet połowie. Każdy ma zupełnie inną wrażliwość, swoje unikatowe i autonomiczne postrzeganie rzeczywistości i system łączenia kropek. Grając z Bartkiem, inaczej zaakcentujemy ten fragment utworu, niż robiliśmy to z Konradem; inaczej go nawet zagramy, bo nigdy nie staram się narzucać komuś grania czegoś 1:1. Nie na tym to wszystko polega. To jest kolejna furtka do dostrajania się i dawania wolności.

Ponadto oba Bartki są zupełnie innymi ludźmi niż Konrad i Adam. Są młodsi, podobają im się inne rzeczy, mają inne inspiracje czy po prostu ogólne uosobienie. Bardzo szybko się zgraliśmy, bo po zaledwie czterech próbach wystawiliśmy pierwszy koncert i wyszedł on naprawdę świetnie! Za nami dopiero pięć koncertów, w tym dwa wygrane przeglądy, ale uważam też, że na pewno wystarczająco dobrze się poznaliśmy i rozumiemy siebie nawzajem. Wiemy, jakie są nasze limity, i też bardzo uważnie się słuchamy, więc z każdą próbą, każdym występem będzie tylko lepiej.

 

Bartek: Nową płytę nagraliście jeszcze w poprzednim składzie, ale na scenę wyjdzie z nią już inne Rumore. Czy czujecie, że gracie dziś również fragment historii ludzi, których nie ma już z Wami?

RUMORE: Szczerze mówiąc, chyba nie wypytywałem nowych chłopaków o sposób ich utożsamiania się z tymi numerami i jakieś emocjonalne przywiązanie. Na etapie „rekrutacji” stwierdzili, że materiał jest sztos, przyswoili go dosłownie w 5 minut i go gramy. Oboje mają swoje bardziej czy mniej ulubione numery; ja zresztą też tak mam. Kocham „Na Zabój”! Uwielbiam „2 Broke Girls”, szczególnie kiedy Młody (Bartek, perkusista) robi w połowie konkretny popis umiejętności na garach i naparza w nie, aż zaczyna mu brakować tchu. Bardzo lubię „Dżejn”, ale zauważyłem, że trochę zobojętniałem co do „Taki Jak Ty”, mimo że gramy go w innej formie. Po prostu chyba zbyt mocno wyeksploatowałem ten numer, bo nieraz gram go nawet, kiedy występuję solo akustycznie, i już mi się ograł. Nie mogę się doczekać, aż zagramy po raz pierwszy na żywo dwa utwory z płyty, które cały czas dopracowujemy na próbach.

To raczej oczywiste, że w tych utworach zaklęta jest cząstka duszy Adama i Konrada, niczym horkruksy z Harry’ego Pottera. Na pierwszych próbach, jak zgrywaliśmy materiał, czasami łapałem się na tym, że „Aaa… Adam inaczej grał to przejście” albo „Kondziu inaczej robił ten pochód”, ale zrozumiałem, że na dłuższą metę takie myślenie nie ma najmniejszego sensu, bo teraz jest to, co teraz, i trzeba się po prostu do tego przyzwyczaić. Niemniej uważam, że Konrad i Adam położyli naprawdę kawał solidnych partii i chwała im za to!

 

Bartek: Po tylu latach, zmianach i wspólnym dorastaniu – co w Rumore pozostało nietykalne i nie chcielibyście tego nigdy stracić?

RUMORE: Zdecydowanie energia sceniczna. To się nigdy nie zmieni. I tak samo nie ma na ten moment żadnych planów na to, aby dokoptować np. kolejną gitarę. To jest power trio; był, jest i będzie ogień na scenie, który robimy jak za 6 osób.

 

Bartek: Gdyby Rumore jutro przestało istnieć, co chcielibyście, żeby zostało po nim w Was samych?

RUMORE: Tylko dobre wspomnienia. Tylko te wszystkie chwile, które będziemy mogli wspominać z bananem na ryju, jak wraz z totalnie nieznanymi ludźmi co któryś wieczór mogliśmy skakać, tańczyć i zdzierać gardła, zapominając na kilka chwil o wszystkim, co nam sprawia przykrość i przysparza problemów. Te fotografie z fanami, każde miłe słowo po koncercie czy emocje podczas wyczytywania zwycięzców na konkursach muzycznych. Momenty spędzone na planach podczas kręcenia teledysków czy na sesjach zdjęciowych. To zbyt trwale zapisało się już w naszych głowach.

 

 

Rozmowę przeprowadził: Bartosz Tomczak, SZarpidrut.pl

Korekta językowa: Sylwia.

---

🎧 Posłuchaj RUMORE:

 

Podoba Ci się Szarpidrut.pl?

Możesz wesprzeć rozwój projektu:

Postaw kawę

❤️ Patronite

🛒 Sklep Sceny – oficjalny sklep Szarpidrut.pl