Szarpidrut

„Liczy się muzyka jako taka” – wywiad ze Skøv.

„(...) black&roll” wynika z sposobu określania tego stylu przez nasze główne inspiracje, choć znacznie bardziej precyzyjną szufladką muzycznie byłby „punkmetal”. Samo określenie bardziej dotyczy specyficznej energii i tematyki tej muzyki, niż definiuje konkretne brzmienia czy elementy stylistyczne” – Skøv istniej krótko, ale osiągnął już więcej, niż nie jeden zespół z długim stażem. Skąd się wzięli i dokąd zmierzają?

Zacznijmy od gratulacji! Zajęliście 3cie miejsce w tegorocznej edycji festiwalu Emergenza. Jak się z tym czujecie?

Wielkie dzięki! Przede wszystkim, nadal nie możemy uwierzyć w to, że w kontekście tak krótkiego istnienia zespołu, doszliśmy tak daleko. Emergenza to impreza o światowym zasięgu, jej formuła polegająca na wielu koncertach eliminacyjnych na różnych poziomach regionalnych sprawia, że finały krajowe są naprawdę na najwyższym poziomie jeżeli chodzi o konkurencję. Nie inaczej było tym razem, towarzystwo takich zespołów jak Jitterflow czy Krůk trochę onieśmielały. Podium jest dla nas ogromnym wyróżnieniem i potwierdzeniem że to co robimy rzeczywiście ma sens, podoba się słuchaczom i jest dobrze odbierane przez osoby wchodzące w skład jury, które zwracają uwagę także na aspekty techniczne czy potencjał zespołu. Trzecie miejsce w Polsce, pośród blisko setki zespołów biorących udział w krajowej edycji festiwalu, jest dla nas powodem do dumy ale też motorem napędowym do dalszego zdobywania świata.

Jak oceniacie przebieg całego festiwalu i jego ideę?

Całą idea tego festiwalu u podstaw ma genialny walor edukacyjny dla młodych zespołów. Uczy jak poruszać się jako artysta po backstage’u, zmagać się z trudnościami organizacyjnymi, pracować z dźwiękowcami, logistykami przedsięwzięcia itd. To ogromna dawka wiedzy, której nie da się zdobyć na żadnych kursach, lekcjach muzyki czy management’u. Poza tym oczywiście daje możliwość pokazania się szerszej publiczności, obycia się z różnymi scenami od małych klubo-pubów po profesjonalne sale koncertowe na których występują najwięksi. My akurat trafiliśmy na Emergenze na takim etapie rozwoju zespołu, w którym autentycznie z koncertu na koncert czuliśmy różnicę w naszym graniu i podejściu do sceny dzięki doświadczeniu które na bieżąco zdobywamy. W związku z tym, że etapy, od eliminacji, przez etapy wojewódzkie po finał, były rozstrzelone w czasie, mogliśmy poczuć jak dzięki festiwalowi stajemy się lepszymi muzykami, jak każdy kolejny koncert dodaje nam pewności siebie na scenie. Formuła „bitwy zespołów” pozwala na zgromadzenie pod sceną publiczności, która nigdy nie trafiłaby na nasz koncert w innych okolicznościach. To dodatkowy atut brania udziału w takich imprezach. Dzięki Emergenzie usłyszało o nas sporo osób faktycznie zainteresowanych takimi dźwiękami, mamy nadzieję że zostaną z nami na dłużej.

Swoją muzykę określacie jako black&roll. Możecie rozwinąć swoje rozumienie i interpretację tego określenia?

Właśnie staramy się nie określać naszej muzyki w żaden konkretny sposób. Łatka „black&roll” wynika z sposobu określania tego stylu przez nasze główne inspiracje, choć znacznie bardziej precyzyjną szufladką muzycznie byłby „punkmetal”. Samo określenie bardziej określa specyficzną energię i tematykę tej muzyki, niż definiuje konkretne brzmienia czy elementy stylistyczne.

To nie jest szczególnie popularny w Polsce gatunek. Liczycie na to, że wypełnicie niszę czy go spopularyzujcie?

Why not both? Rzeczywiście jest to nurt, który gdzieś tam jeszcze u nas raczkuje. Na scenie mamy takie bandy jak Black River czy Mentor, składające się z dużo bardziej doświadczonych muzyków, ale są to głównie side-project’y gryzące temat ogólnie pojętego black&roll’a z zupełnie innej strony. Nasz pomysł na tą muzykę jest trochę inny, korzystamy z tego, że nie jest to termin jakoś specjalnie zdefiniowany i próbujemy przepuścić skandynawski sposób myślenia o  punk-metal’u przez nasze pomysły tworząc przy tym, mamy nadzieję, coś ciekawego, świeżego. Szufladkowanie gatunkowe zawsze ma początek w jakimś referencyjnym brzmieniu konkretnego zespołu: mówisz black metal – myślisz Mayhem czy Darkthrone, mówisz hardcore punk – myślisz np. Exploited. Być może kiedyś mówiąc black&roll automatycznie na myśl jako pierwszy będzie przychodził Skøv, albo i nie, nie przywiązujemy do tego szczególnej wagi, liczy się muzyka jako taka.

Macie na koncie demo, gdzie i kiedy powstawało?

Wojtek, nasz gitarzysta, ma dobrego znajomego który prowadzi małe, domowe studio nagraniowe, i to on pomógł nam z naszym demo. Materiał został częściowo zarejestrowany w jego mieszkaniu i na naszej salce prób. Dzięki jego uprzejmości udało się nam nagrać 4 utwory, które możecie teraz odsłuchiwać na Bandcampie, Spotify’u, Tidalu czy innych tego typu serwisach.

Kiedy będziemy mogli kupić debiutancką płytę Skøv?

Walczymy o to, aby jak najszybciej! Niestety nie jest to takie łatwe i początkowe plany wypuszczenia płyty jesienią zostały szybko zweryfikowane przez rzeczywistość. Zależy nam aby album był nagrany maksymalnie profesjonalnie, a to wymaga czasu. Celujemy aktualnie w wiosnę 2019 ponieważ czujemy, że te kilka miesięcy będą miały znaczący, pozytywny wpływ na jakość. Wydawnictwu będzie towarzyszył teledysk, nad którym na bieżąco pracujemy i kilka innych niespodzianek, ale o tym będziemy mogli powiedzieć więcej bliżej premiery, więc stay tuned if you care!

Dużo gracie koncertów? Jak wyglądają Wasze plany w tym kontekście na drugą połowę bieżącego roku?

Dzięki Emergenzie i innym imprezom mieliśmy bardzo intensywne ostatnie kilka miesięcy. W zasadzie nie będąc w takiej prawdziwej „trasie” co tydzień graliśmy coś gdzieś w kraju łącząc to jednocześnie ze studiami, pracą itd. Aktualnie trochę stopujemy i skupiamy się na produkcji płyty. Chcemy aby nasze pierwsze wydawnictwo było spójne pod względem brzmieniowym, graficznym i jakościowym z naszą wizją i pomysłem na muzykę. Druga połowa tego roku będzie bardzo pracowita – na jesień wracamy z intensywnym koncertowaniem, mini trasami koncertowymi i indywidualnymi lokalnymi sztukami. Będzie się działo.

Co jest największą ambicją zespołu Skøv? Co chcielibyście osiągnąć?

Przede wszystkim, cieszymy się że słuchaczom podoba się to co robimy i to już w tym momencie jest dla nas niesamowitym motywatorem. Oczywiście chcielibyśmy kiedyś dotrzeć do etapu, w którym będziemy w stanie z naszej muzyki żyć i w 100% skupić się na tworzeniu, koncertowaniu i wszystkim co się z tym wiąże. Zdajemy sobie sprawę, że w Polsce na placach jednej ręki można policzyć zespoły z klimatów okołometalowych które mają taką możliwość, byłoby świetnie osiągnąć taki poziom. Póki co jednak nie wybiegamy w przyszłość aż tak daleko.  

Dziękujemy za rozmowę.

My również dziękujemy!

Zgłoś nieodpowiednie treści



PARTNERZY


LOGOWANIE

Zamknij

REJESTRACJA

Zamknij
lub

Masz już konto w Szarpidrut.pl?

Zaloguj się w Szarpidrut.pl

ODZYSKIWANIE HASŁA

Zamknij
Odbierz pocztę e-mail! Wysłaliśmy tam wiadomość! Nie ma? Sprawdź folder SPAM
Nie mamy takiego adresu w bazie!

Podaj adres e-mail, którym logujesz się do serwisu - wyślemy tam link do wygenerowania nowego hasła