APOCRYSM: To, co tworzymy pod sztandarem APOCRYSM, samo w sobie nie ma w założeniu opierać się na nieznanym i mroku. Wynika to raczej samo z procesu twórczego, gdzie staramy się nawzajem przekraczać swoje granice, łącząc pomysły wszystkich członków załogi. A mrok... no cóż, sam w sobie jest przyciągający i w naszym założeniu muzyka ma pochłaniać, tak jak i mrok pochłania wszystko, gdy światło znika.
APOCRYSM: Różnie bywa z zespołami, ale tutaj bez żadnych rewelacji. Zaczęło się od zespołu, ale śmiało możemy stwierdzić, że prywatnie jesteśmy oczywiście kumplami. Jednak to zespół był pierwszy i nas połączył. W procesie twórczym czasem pojawiają się tarcia, to logiczne, ale wszyscy mniej lub bardziej potrafimy iść na kompromis w realizacji naszych pomysłów.
APOCRYSM: Wydaje nam się, że jeszcze taki moment nie przyszedł. Jest parę kawałków „na warsztacie”, na które szukamy jeszcze sposobu. Trafiło się, że koncepcja początkowa zmienia się pod wpływem każdego z nas i finalna wersja często nie przypomina tego, od czego wychodziliśmy.
APOCRYSM: Dużych trudów jeszcze nie napotkaliśmy, ponieważ każdy z nas, pomimo świadomości, że robimy to z pasji i jako hobby, podchodzi do grania w APOCRYSM poważnie i poświęca dużo czasu na pchanie tego wózka do przodu. Największy problem to w tym momencie zgrać się na próbę pełnym składem, ponieważ nie wszyscy mieszkamy we Wrocławiu — częściowo rezydujemy na Śląsku.
Nasz zespół był formowany częściowo w czasach covidowych i przebrnięcie przez ten okres na pewno było dla nas sporym wyzwaniem. Zamknięto naszą ówczesną salkę prób i przez jakiś czas nie mieliśmy gdzie szlifować warsztatu. Mimo tego dalej gramy, a droga, jaką przeszliśmy, tylko nas umocniła. Plus wszyscy mają szczerą pasję do tego, co tworzymy.
Wyzwaniem dla nas jest też prowadzenie sociali zespołu, bo po prostu nikt z nas za tym nie przepada. Ale jest, jak jest — w tych czasach rzadko muza sama w sobie ma wystarczającą siłę przebicia.
APOCRYSM: Wcześniej już wspominaliśmy, że tajemniczość i mrok nie są punktem wyjścia, a bardziej skutkiem ubocznym, lub raczej zamierzonym. Także to my wpływamy na i kształtujemy swoją twórczość, a nie ona nas. Przynajmniej na razie otchłań w nas nie spojrzała, hahah.
APOCRYSM: Nie stawiamy sobie twardych granic stylistycznych, raczej mamy ogólny pomysł tego, czym chcemy być, i trzymamy się luźno tych ram, czasem sięgając poza nie. Z drugiej strony każdy z nas ma inny background, jeśli chodzi o muzę, której słucha, i czasem nasze wizje są odmienne. Ale kiedy już znajdziemy sposób, jak połączyć te pomysły, to z tego tygla wychodzi coś oryginalnego i niepowtarzalnego. Na pewno nie będziemy grać disco polo, ale wszystko inne jest możliwe. Zobaczymy, co przyniesie jutro.
APOCRYSM: Wiele wspomnień. To dla nas ogromne doświadczenie i spełnienie marzeń – tworzyć muzykę i grać koncerty. Każdy z nas w tym czasie przeszedł swoją drogę, zarówno jako muzyk, jak i członek zespołu. Czegoś takiego się nie zapomina i nie chce się od tego odchodzić.
Chcemy, żeby to trwało jak najdłużej.
Pozdrawiamy serdecznie wszystkich czytających i zapraszamy do obserwowania APOCRYSM
---
🎧 Posłuchaj APOCRYSM:
Podoba Ci się Szarpidrut.pl?
Możesz wesprzeć rozwój projektu:
❤️ Patronite
🛒 Sklep Sceny – oficjalny sklep Szarpidrut.pl