Szarpidrut

Recenzja [aether] na Metalside.pl

https://www.metalside.pl/recenzje/recenzja.php?id=1215

[4672] to projekt, który wziął mnie totalnie z zaskoczenia. Usłyszałem o nim przy okazji premiery klipu zapowiadającego najnowszy album. Muza w nim zawarta była na tyle nieszablonowa i oryginalna, że po prostu musiałem zapoznać się z pracą grupy dowodzonej przez [dema]. Pełny album otrzymałem (jeszcze przed znalezieniem wydawcy) w formie stricte limitowanego promo, imitującego swoim wyglądem... dyskietkę marki IBM. Czarna, kwadratowa "koperta" z tworzywa sztucznego, skrywa w środku nośnik CD, przypominający mały winyl. Całość włożona została w papierowy chwytak z logo grupy, informacjami na jej temat oraz... instrukcją użytkowania rzeczonej dyskietki. Genialny pomysł!

"[Aether]" zawiera 16 kawałków, trwających łącznie niecałe 40 minut, będących mieszanką rozmaitych stylów. Stylów, które teoretycznie pasować do siebie nie powinny, a jednak razem tworzących materiał nie tylko szalenie intrygujący, ale również... spójny. Piąte studyjne dzieło [4672] ocieka fascynującymi pomysłami i hipnotyzuje szalonym, schizofrenicznym klimatem. Nie pozwala się nudzić i trzyma słuchacza na krawędzi fotela, co chwila zaskakując go nagłymi zwrotami akcji. Niech tutaj za przykład posłuży numer ósmy numer w trackliście, a więc "[sycamore]". Powolny, posiadający miażdżący riff, niemal doom-metalowy utwór, który pod koniec atakuje dance'owymi (!) rytmami, klimatycznymi kotłami oraz wokalistą, powtarzającym niczym mantrę, słowa "fire, walk with me". Wraz z upływającymi sekundami, coraz bardziej odhumanizowanymi, za sprawą potężnej dawki elektroniki (w tym numerze mamy zresztą aż cztery ścieżki wokalu!). Nieźle, co?

Pozostałe fragmenty "[Aether]" też nie pozostawią nikogo obojętnym. Większość numerów, to szybkie, dynamiczne kompozycje, gniotące słuchacza niskimi gitarami i zaprogramowanym z precyzją zegarmistrza automatem (miejscami pojawia się też i prawdziwa perkusja, na której gra Paweł Załęski). Na takim "[Inclination]" czy singlowym "[forfeit]" aż dym z głośników idzie. Death metalowy ciężar spotyka się w nich z połamanymi djentowymi riffami, a pod tym wszystkim znajdziemy kilka warstw elektroniki, dzięki której przy każdym odsłuchu jesteśmy w stanie wychwycić coś nowego. Żebyśmy mieli szansę ujścia z życiem, czasem ekipie z [4672] zdarzy się zwolnić, jak we wspomnianym wcześniej "[sycamore]"czy wyjątkowo klimatycznym "[transfiguration]" (ten riff!), jak również niemal całkowicie się zatrzymać za sprawą... kompozycji spod znaku muzyki ambient. Serio, pomiędzy tą całą nawałnicą dźwięków znajdziemy minimalistyczne, instrumentalne "22072028" i "02072021", jednak nie są tą kojące dźwięki. Zwłaszcza w tym pierwszym, napędzanym przez obrobiony dźwięk oddychania (!) kawałku, aż skóra cierpnie... Może by tak całą EP-kę w tym stylu?

W nagrywaniu "[Aether]" brało udział aż czterech wokalistów, a więc Dawid Furmaniewicz, Marcin Kaźmierski, Mateusz Sibila i Piotr Wasyluk. Pierwsi trzej odpowiadali głównie za wściekłe krzyki i niskie growle (najwięcej - Kaźmierski), które później zostały dodatkowo przetworzone przez [dema]. Głos tych panów jest na nowym albumie formacji traktowany jak kolejny instrument i nierzadko w jednym utworze ścieżki wokalu będą się przeplatać czy nakładać na siebie, a dźwięki wydawane przez poszczególnych artystów (w tym i samego lidera) zostaną przetworzone w sposób uniemożliwiający rozpoznanie. Wasyluk z kolei dostarcza przede wszystkim wysokie, zawodzące wokalizy, zmieniając klimat płyty na bardziej schizofreniczny. Dzieli on niejako "[Aether]" na dwie części, a tą swoistą granicą okazuje się zwolnienie w "[absolute error]", po którym słuchacza czeka już totalny odjazd w stronę psychodelii. A punktem kulminacyjnym jest fantastyczny (i trochę jednak niepokojący) utwór tytułowy.

Piąte studyjne dzieło [4672] to wydawnictwo, którego żaden fan mocniejszych dźwięków przegapić nie powinien. Nietuzinkowe, szalenie oryginalne granie (wśród instrumentów jest nawet... drumla!), które albo Was całkowicie odrzuci, albo wprawi w zachwyt. Oczywiście, jest to płyta trudna w odbiorze - nie spodziewajcie się milutkich melodii, przy których będziecie tupać nóżką. Puśćcie jednak ten materiał na dobrych słuchawkach (miks jest bowiem fenomenalny!), dajcie mu się porwać, a w trakcie tej muzycznej podróży "[Aether]"... wgniecie Was w ziemię, splunie i jeszcze na odchodne kopnie w wątrobę. Krążek do sprzedaży trafi 31 maja nakładem Ermland Records i osobiście mogę tylko gorąco zachęcić do jego zakupu. Nie można bowiem pozwolić, aby tak niezwykłe projekty skończyły jako swoista "sztuka dla sztuki".

Zgłoś nieodpowiednie treści



PARTNERZY


LOGOWANIE

Zamknij

REJESTRACJA

Zamknij
lub

Masz już konto w Szarpidrut.pl?

Zaloguj się w Szarpidrut.pl

ODZYSKIWANIE HASŁA

Zamknij
Odbierz pocztę e-mail! Wysłaliśmy tam wiadomość! Nie ma? Sprawdź folder SPAM
Nie mamy takiego adresu w bazie!

Podaj adres e-mail, którym logujesz się do serwisu - wyślemy tam link do wygenerowania nowego hasła