Antūmbra, „High Tide” (EP) – recenzja | NEWSY

Antūmbra, „High Tide” (EP) – recenzja

„High Tide” to debiutancka, ciepła jeszcze, EP-ka istniejącej od roku 2016 formacji Antūmbra. Sam zespół swoją twórczość określa terminem 'heavy psychodelic`, co samo przez się podpowiada do świata jakich dźwięków zaprasza.

„High Tide” ma piękną okładkę. Od tego trzeba zacząć. To jeden z tych albumów, które po prostu chce się mieć na półce choćby dla samej okładki. Szczęśliwie w tym wypadku, nie tylko dla niej. Na niespełna 25-minutowy krążek składają się w sumie cztery utwory. Monumentalny, rozpoczynający się zadziornym riffem „White Noise”, bujający i bardzo przestrzenny „Nuclear Sky”, niepokojący, ciężki „(No one mourns) the wicked” oraz kończący EP-kę, opatrzony w prowokacyjny tytuł i jednocześnie najbardziej mnie się podobający - „All Art is Useless”.

„Hight Tide” słucha się trochę, jak ścieżki dźwiękowej do filmu, muzyki tła. Jak muzycznej ilustracji do tego, co widzi szybujący nad górami ptak. Wiem, że poleciałem, ale za każdym razem, gdy wracam do tej EP-ki i zamknę oczy, roją mi się obrazy gór widzianych z lotu ptaka, z bardzo wysoka. Dlaczego? Nie wiem. Ale tak jest cały czas. Słuchając materiału, trudno skupić się na poszczególnych instrumentach czy na przykład na tekstach. Sam wokal jest tutaj, jak kolejny instrument. Te kawałki są tak skomponowane, że od razu połykają, wciągają, obracają słuchacza wokół jego własnej osi. Tak się przynajmniej w głowie wydaje. Uf.

Króko mówiąc, tak – heavy psychodelic. To dobre określenie.

To, za co Antūmbra na tym wydawnictwie ma u mnie najwięcej punktów to przede wszystkim charakterystyczne brzmienie zespołu. Aranżacje utworów, ich konstrukcja i produkcja sprawiły, że „High Tide” zdecydowanie wyróżnia się od olbrzymiej większości debiutów ostatnich lat.

Wystarczy raz, no może dwa, przesłuchać ten krążek i bez kłopotu, gdy za pół roku usłyszę któryś z nowych utworów (mam nadzieję, że szybciej!) tego zespołu, wyskoczę z wanny z okrzykiem „Antūmbra”! To się chwali.

Oczywiście pod warunkiem, że zespół tego brzmienia nie zmieni i nie pójdzie w jakimś zupełnie nowym kierunku. A dlaczego miałby? A dlatego, że „High Tide” wcale nie należy traktować jako zapowiedzi dużego albumu czy sygnału, w jakim kierunku teraz zespół Antūmbra będzie podążał. Odwrotnie. Ten debiutancki materiał jest – jak przyznaje band – zamknięciem pewnego rozdziału w jego historii. Rodzajem podsumowania etapu, w trakcie którego właśnie te konkretne utwory powstały i do zakatowania były ogrywane. Członkowie Antūmbry zrobili sobie po prostu pamiątkę. I się nią podzielili ze światem, zaś ja jako jeden z reprezentantów świata szczerze im za to dziękuję.

I pytam z apetytem na więcej - co będzie dalej?

Zgłoś nieodpowiednie treści



LOGOWANIE

Zamknij

REJESTRACJA

Zamknij
lub

Masz już konto w Szarpidrut.pl?

Zaloguj się w Szarpidrut.pl

ODZYSKIWANIE HASŁA

Zamknij
Odbierz pocztę e-mail! Wysłaliśmy tam wiadomość! Nie ma? Sprawdź folder SPAM
Nie mamy takiego adresu w bazie!

Podaj adres e-mail, którym logujesz się do serwisu - wyślemy tam link do wygenerowania nowego hasła